Drogi nie obierze na skróty,
    górskiego szlaku wydepta cień.
Wybraniec nie zawróci przy burzy
    samozwań napisze jutra dzień.
Ku górze po szczeblach marzeń,
    drabiną na szczyt podziwiając doliny.
Wypatruje zuchwale ukrytych pragnień,
     przewodnikiem ścieżki sobie jedynym.
Brukiem żądań usłaną drogą,
    krokiem się mu nie uśmiecha.
Kamienie ze wszystkich stron uwierają,
   zdeptała je z uśmiechem twarda podeszwa.
Zapuszcza się w nieodkrytych terenów pasma,
    poznawszy już rodzinnej ojczyzny walory.
Żywiołem nieodłącznym niebieska planeta,
   otwarty na dookoła świata wszechstronny.